wtorek, 31 maja 2016

| ULUBIEŃCY MIESIĄCA MAJ 2016 | Max Factor | MAC | Inglot | Loreal |

Czas zabrać się za majowych ulubieńców,którzy u mnie po części jeszcze wiosenni ale już prawie letni :D



Zapraszam ;)





W Maju pierwsze promyczki słońca ożywiły delikatnie moja cerę i bardzo dobrze bo w głowie już grzeszyłam myślą o wizycie w solarium :D

Przez długi okres 'bezsłoneczny' moja cera nie wyglądała na zdrową a jej koloryt pozostawiał wiele do życzenia. Ciężko już było dobrać odpowiedni odcień podkładu żeby po prostu twarz wyglądała zdrowo i rześko !

Po pierwszym opalaniu moja twarz owszem nabrała fajnego koloru ale zmieniała się diametralnie z odcieni czerwieni po delikatnie zbrązowienie. Pamiętając zasady dobierania podkładu - zawsze dobieramy odcień do reszty ciała, musiałam więc pójść o co najmniej dwa kolory dalej i wróciłam do mojego Max Factor - Skin Luminizer .

Recenzję tego produktu znajdziecie KLIK . 

Powróciłam i przypomniałam sobie za co go pokochałam !



Faktycznie pomijając ciężką kolorystykę w Max Factorze sama formuła podkładu dla mnie jest rewelacyjna : nie obciąża cery, nie wysusza i nie podkreśla niedoskonałości a przy tym krycie ma całkiem dobre i u mnie wytrzymuje cały dzień bez poprawek.  Poza tym samo opakowanie bardzo praktyczne i leciutkie - same zalety !

Myślę,że Maj był też ostatnim miesiącem gdzie używałam matowych bronzerów ! Był bo latem zawsze sięgam po ciepłe dające świetliste wykończenia kosmetyki, również bronzery.



I tutaj królował MAC . Może dla niektórych nie jest zaskoczeniem ale nie ukrywam,że pudry prasowane czy to róże czy bronzery w MAC'u są rewelacyjne i absolutnie warte swojej ceny.

I może kosmetyk ten nie jest bronzerem samym sobie z nazwy ale mnie przypadł bardzo do gustu jego niesamowicie naturalny odcień pasujący mojej cerze w 100%. Kolor jest na tyle chłodny aby imitować naturalny cień na skórze i na tyle ciepły aby ja ożywić udając delikatna opaleniznę..

MAC Blot Powder Pressed - bo to o nim mowa, sam w sobie posiada właściwości absorbujące i redukujące nadmierne wydzielanie sebum. Nie jest ani mocno napigmentowany i w zasadzie nie daje żadnego koloru jeśli dobieramy produkt pod odcień naszej karnacji. Ja wybrałam kolor - nie da się ukryć dla ciemniejszej karnacji ;)

Nie gustuję w ziemistych i chłodnych bronzerach bo u mnie wyglądają one źle i brudno na twarzy.

Wiec jeśli ktoś ma bardzo bladą cerę a szuka bronzera o naprawdę naturalnym odcieniu dopasowującym się kolorem i zcalajacym się ze skórą i nie dającym się przesadzić a przy tym robiac sobie krzywdę to gorąco polecam <3 Dodatkowo wspomnę,że fakt iż kosmetyk jest po prostu pudrem prasowanym dla ciemniejszych karnacji jego konsystencja jest mocno zbita i twarda przez co wydobywamy mało pigmentu z kosmetyku a co za tym idzie uzyskujemy delikatniejszy efekt na swojej buzi - z tym pudrem nikt nie przesadzi. Produkt w ogóle się nie pyli podczas aplikacji co zapowiada mega długie użytkowanie ;)

Mój najnowszy róż,którego męczę cały czas ma chłodne tony więc i rozświetlacz wygrzebałam w równie chłodnych tonach. I ponownie ..

Przypomniałam sobie jak dobrym kosmetykiem jest rozświetlający puder AMC z Inglota,którego w zasadzie możemy używać do całej twarzy ale dla mnie ma on za bardzo widoczny błysk aby aplikować go na całą buzię. Produkt niestety bardzo się pyli ale to jedyny jego minus. Nie ma obaw,że na skórze da Wam za bardzo wybielony efekt ;)





Same widzicie, jak subtelny efekt na skórze ten puder daje więc z różem MAC w odcieniu Well Dressed,który to również posiada w sobie subtelna poświatę daje obłędny efekt <3


A dokładna jego recenzje znajdziesz TUTAJ :)

Nawiązując do makijażu oczu to tutaj chciałabym zwrócić Waszą uwagę na trzy produkty.


Jeden z nich to w zasadzie dwa cienie do oczu firmy Inglot ,które idealnie spisują się w celu podkreślania brwi blondynkom lecz o ciemnym odroście tak jak ja ;)

Jaśniejszy to : 342 , którego to nadużywam ostatnimi czasy a ciemniejszy to 327 i on używany u mnie tylko w celu mocniejszego zaznaczenia końcówki brwi i to tylko na wieczór. 327 to równie rewelacyjny wybór cieni do zaznaczania brwi dla ciemniejszych ciepłych brunetek . Oba kolory podpatrzyłam u Magdaleny Pieczonki,która to głównie używa cieni Inglot do zaznaczania i podkreślania brwi swoich klientek.


Dwa i zarazem najlepsze produkty zostawiłam sobie na sam koniec ;)


Wielokrotnie pytacie mnie szczególnie w wiadomościach na FB jaki tusz do rzęs polecam, zawsze wtedy odpisuje,że to bardzo indywidualna sprawa składająca się na wiele aspektów min. Waszych rzęs, jakie one są czy geste,rzadkie czy jest ich mało, dużo ale również dotyczących samego produktu : ulubionej szczoteczki czy silikonowej,zwykłej - dużej małej, spiczastej czy też nie a i budżetu w jakim dany kosmetyk ma się znajdować.

Bo kochane ...

Nie każdy drogi kosmetyk spełnia swe zadanie ale jest ich wiele,które warto polecać o ile w Waszych osobistych kryteriach się mieści ;) No i odwrotnie - z tańszym tuszem jest taka sama sytuacja ... tylko tani produkt łatwiej wyrzucić czy oddać komuś jeśli nie sprawdzi się u Nas - mniej boli aniżeli w przypadku tego drogiego.

Moje rzęsy na zdjęciach prezentują się niczemu sobie, są gęste długie i jest ich dużo - to właśnie z tego tytułu dostaje tyle Waszych zapytań !

Ale fakt,iż natura obdarzyła mnie taka nie inną oprawą oczu nie znaczy,że każdy tusz w prawidłowy sposób moje rzęsy podkreśla i uwidacznia.

Inna kwestia jest też taka,że każda z Nas jest inna i nie da się dobrać coś dla obcej osoby przez internet ! Dlatego odpisując zawsze naciskam na czytanie innych recenzji z rożnych źródeł, szukanie podobnego 'materiału' co Nasz a w tym przypadku rzęsy - po to aby zawęzić grono poszukiwań idealnego tuszu do rzęs.

O ile taki istnieje ... :D

Odpisując podaje kilka propozycji ale to finalnie Wy decydujecie co znajdzie się w Waszych kosmetyczkach.

Ja wiem co lubię i szukam w tuszu, jaka szczoteczka jest dla mnie najlepsza ale i tak co jakiś czas zbaczam i próbuję nowości - taka Nasza natura - natura kobiet ;)



Firma Loreal jest marka gdzie znajdziemy ogrom tuszy i w moim odczuciu przeważnie bardzo dobrej jakości. To właśnie ta marka posiada mojego osobistego ulubieńca,którego dotychczas żaden inny tusz nie przebił i jest to stary dobry Architect . Jest to marka,która stoi pośrodku bo nie jest ani za droga ani tez nie należy do tanich. Dobrą sprawą jest zakup ich kosmetyków przez internet gdzie płacimy często 50% ceny drogeryjnej.


Dzisiaj chce Wam przedstawić dwa tusze,po które równie często sięgam i do których ciągle wracam i które są zapewne Wam bardzo dobrze znane.


Volume Million Lashes So Couture - fenomen dla mnie.


Jego zgrabna szczoteczka dociera do mam wrażenie każdej najkrótszej rzęsy. Efekt jaki możemy nim osiągnąć jest spektakularny . Poza tym produkt jest bardzo trwały,nie osypuje się i nie kruszy podczas dnia a przy moich dosyć długich rzęsach nie odbija na się powiekach co robił dwukrotnie droższy tusz.

Komu może nie przypaść do gustu ?

Myślę,że dziewczyny o rzadkich cienkich rzęsach nie będą zadowolone. Szczoteczka nabiera już od pierwszego użytku dużo produktu co może obciążyć i posklejać delikatne i rzadkie rzęsy. Można obejść ten fakt dla upartych i obcierać szczotkę z nadmiaru. Warto spróbować ;)

Volume Million Lashes - to następny ulubieniec.


Jego szczoteczka jest niewiele większa od poprzednika ale można zauważyć różnice w kształcie.

Czym różni się od swojego brata?

Jest i daje delikatniejszy efekt na rzęsach. Nie oblepia ich tak mocno tuszem przez co rzęsy wyglądają bardziej naturalnie. Równie trwały jak poprzednik. Nie odbija się i nie osypuje podczas dnia.

Należy uważać przy aplikacji bowiem wypustki są na tyle ostre,że łatwo nim ukłuć się w oko ;)

I to tyle kochane jeśli chodzi o moich ulubieńców Maja.

Ciekawe co znalazło się na Waszej liście BESTSELLERÓW ?


Jak zawsze czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze a dzisiaj już Wam dziękuję za uwagę i poświęconą chwilę ;*


Pozdrawiam i do następnego  M :*

7 komentarzy:

  1. Złoty to również mój ulubieniec, natomiast na fioletowy tusz się czaję i uważam że mają najlepsze tusze ze wszystkich dotychczas poznanych mi firm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie wyhaczyć online bądź na promocji w Ross ;) Gorąco Ci polecam również fioletową wersję :*

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To prawda ! Nie miałam zielonej wersji więc ona jeszcze przede mną ;)

      Usuń
  3. ostatnimi czasy również ukochałam sobie róż (nie wiem jak mogłam kiedyś wykonywać makijaż bez tego produktu!) mój ulubieniec (i w zasadzie jedyny) to Fun Ending, Maca :) chociaż podejrzewam, że w niedalekiej przyszłości zdecyduje się na coś bardziej brudnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie ten tusz z loreala się sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze żadnego produktu. O tych tuszach do rzęs słyszałam wiele dobrego :)
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń